Krążek dopochwowy

Zainstalowanie krążka wymaga umiejętności magika, zręcz­nością dorównującego Davidowi Copperfieldowi. Nie od rzeczy byłoby poprosić go o pomoc, chociaż prawdopo­dobnie mistrz ma już komplet ?pacjentek” na dwa lata. Na samą myśl o założeniu krążka wiele kobiet pakuje manatki, żeby resztę życia spędzić w klasztorze. Mało kto wie, że krążki produkuje ta sama firma, która wytwarza frisbee. Su­rowcem do produkcji krążków jest lateks o sprężystości do­równującej mechanizmowi pułapki na myszy, dlatego przy instalowaniu ich należy zachować najwyższą ostrożność. Jeżeli zbyt wcześnie zwolnisz ucisk, krążek wystrzeli jak z procy, poszybuje przez pokój i zetnie czubek twojego ulu­bionego fikusa. Najgorszy moment to chwila, kiedy sięgasz palcami do czegoś, co przypomina ogromną ostrygę. Two­im zadaniem jest znalezienie po omacku szyjki macicy. Za­głębiając rękę aż po łokieć, wreszcie ją masz. Teraz należy zwolnić ucisk, dokładając starań, żeby ?mechanizm zasko­czył”. Przygotuj się na szok, bo w tym momencie odczujesz skutki fali uderzeniowej o niespotykanej sile.

Wedle lekarzy, prawidłowo założony krążek odznacza się dużą skutecznością w zapobieganiu ciąży Krążek należy usunąć w ciągu 12 godzin po stosunku. Niestety, zainstalo­wanie go to dziecinna igraszka w porównaniu z próbą wyję­cia. Doznasz wszystkich tych samych ?miłych” uczuć jak podczas instalacji, tyle że spotęgowanych. Tym razem zgię­tym palcem musisz chwycić delikatny brzeg krążka, śliskie­go od wielokrotnie aplikowanej galaretki plemnikobójczej, cały czas bacząc, żeby paznokciem nie przebić delikatnego lateksu. Pamiętaj, że przed przystąpieniem do tej operacji należy zdjąć tipsy, w przeciwnym razie prawdopodobnie stracisz je na zawsze, a krążek pozostanie tam, gdzie był. Pomyśl, co cię wtedy czeka w gabinecie ginekologa, który zapewne miał już wielokrotnie do czynienia z tamponami z urwanym sznureczkiem, ale nigdy przedtem nie prowa­dził poszukiwań całego kompletu tipsów.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.